Forum FORD WINDSTAR KLUB Strona Główna FORD WINDSTAR KLUB
www.Windstar.fora.pl --- www.Windstar.Club.prv.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Nasz debiut w rajdach turystycznych :)

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FORD WINDSTAR KLUB Strona Główna -> OffTopic
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kubas
Klubowicz


Dołączył: 09 Lip 2008
Posty: 818
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Mosina
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:27, 25 Maj 2009    Temat postu: Nasz debiut w rajdach turystycznych :)

Może ten opisik zachęci kogoś z Was do tej formy spędzania wolnego czasu Smile

DEBIUT – punkt widzenia pilotki

BYŁO…
Na długo przed myślenie i szukanie możliwości spędzania wspólnie z małżonkiem wolnego czasu. Pada pomysł: coś z autami.
1. Był Kadet Tuning Klub ale krótko, popsuła się atmosfera w klubie, upadło
2. Jest Ford Windstar Klub – ogranicza się do forum i jednego zlotu w roku – zbyt duży rozrzut po kraju
3. Będzie: AW , rajdy turystyczne
Duże wahanie i sceptycyzm, że za trudne i że będzie jak w KTK, fajnie ale krótko. Mąż namawia, szuka wiadomości w necie, narzuca się znajomym rajdowcom, w końcu zapisuje na rajd eleganta. Dalej szybka nauka, natłok informacji i nerwy.
JEST…
Niedziela, 11:20, wjeżdżamy na Plac 20 Października, nikogo nie znamy. Nerwy i zwątpienie rosną. Zjeżdżają się załogi, jest miło i sympatycznie, do czasu odprawy – krótkie info o trasie powoduje załamkę i wytyczenie jednego celu – ukończyć rajd. Startujemy, itinerer z natury czytelny, więc nie jest najgorzej. Schody zaczynają się gdy trzeba znaleźć trzy „żółte trójkąty”. Szukamy i szukamy…w końcu olśnienie – jedź prosto jak nie ma innej wskazówki – i poszło.
Następny problem już z mapą (jak się okazało dopiero na mecie) ominięcie strzałek i lawinowo pomyłki. Później czytelnie, szukanie kurek no i prawdziwa zabawa w Nowinkach i Drużynie: trochę z itinerera, trochę na dedukcję a trochę za innymi…Dalej mkniemy bo przez błądzenie czas nas ciśnie. Kolejna mapa, niby wszystkiego mniej, a jakby gorsza, może ze względu na ubogą szatę graficzną. Jeszcze kółka w Żabnie (oczywiście wykonane niepoprawnie) i meta, i śniadanie prawie w gardle. Na koniec jeszcze najgorsza wtopa – brak zaznaczenia w notatkach zadań, więc mimo ich rozwiązania nie możemy wpisać ich na kartę. Aż do ogłoszenia wyników na przemian radość: udało się i to o czasie, fajna atmosfera, wspólne rozmowy i wymiana wrażeń, no i smutek: tyle pomyłek. W końcu wyniki – szok – nie jesteśmy ostatni ! Wielki szacunek dla zwycięzców – zero punktów na PKP’ach.

BĘDZIE …
Kolejne rajdy, bo fajna atmosfera i fajni ludzie, no i chyba super wspólna pasja…

DEBIUT – punkt widzenia kierowcy

O starcie w rajdzie turystycznym myśleliśmy (czyli jak Kuba i moja żonka Karolina) już jakiś czas temu…znaczy ja myślałem a moja połowica podchodziła do tych pomysłów z umiarkowanym zrozumieniem…ale cóż…nigdy nie było czasu i zawsze było coś innego w planach.
Aż do tego roku. Najpierw była myśl – zapisujemy się do AW i zobaczymy co dalej. Potem była następna myśl…najpierw zobaczmy jak to jest i z czym to się je – startujemy w rajdzie turystycznym. Bo zapisać się i dalej nic to potrafi chyba każdy. A my chcieliśmy powalczyć…może nie od razu o pudło, może nawet nie o pierwszą dziesiątkę…bądźmy szczerzy…to dość odległe cele. W naszym debiutanckim rajdzie z okazji dni Mosiny, założyliśmy sobie trzy cele, takie nasze minimum – po pierwsze dojechać, po drugie zmieścić się w limicie czasowym. Moim skromnym celem było zaliczenie próby sprawnościowej…a myślę że oboje gdzieś tam po cichu liczyliśmy na zajęcie lepszego miejsca niż ostatnie. Choć oboje sobie zgodnie twierdziliśmy że nawet ostatnia pozycja będzie nas zadowalała 
Po decyzji o starcie w rajdzie reszta poszła lawinowo – najpierw wysłanie zgłoszenia a potem małe korepetycje u naszych doświadczonych rajdowo sąsiadów – p. Michalaków – powiem szczerze – ogrom wiedzy i nowych pojęć jaką nam świerzakom zaserwowali trochę nam zamąciła w główkach – do tej pory np. choinka kojarzyła się nam jednoznacznie ze świętami…a tu niespodzianka  Jednak jak się okazało po kilku dniach rycia po necie to co Oni nam pokazali i wytłumaczyli to był tylko wierzchołek góry. Jednym słowem im było bliżej godziny startu tym my mniej wiedzieliśmy (takie mieliśmy przynajmniej wrażenie) i tym bardziej byliśmy zestresowani. Ale cóż…powiedziało się A trzeba powiedzieć i B. Raz kozie śmierć. Entliczek pętliczek….
Nadszedł w końcu długo oczekiwany dzień naszego pierwszego startu. Rano do 10 było jeszcze ok…sprawdziłem sobie w mojej fofi (to zdrobnienie mojej fiestki )wszystkie płyny, powietrze. Potem zaczęła się powoli nerwówka i szukanie ekwipunku który jeszcze wczoraj był na swoim miejscu. Ale co tam. W końcu ruszyliśmy na miejsce zbiórki. Z taką pewną dozą nieśmiałości wjechaliśmy na plac bo wiadomo – wokół większość ekip które się znają a my obcy. I tu pierwsze naprawdę bardzo miłe zaskoczenie – nie jesteśmy obcy – jesteśmy swoi  i tak się od początku czujemy. Nie poprawia to wprawdzie naszego nastawienia co do zajęcia ostatniego miejsca (no bo jak nie my to kto ma je zająć ?) ale przynajmniej jest miło. Rejestrujemy się u komandora, dostajemy dokumenty (mam je wprawdzie od kilku dni w domu – internet to cudowna rzecz, a regulamin i schemat próby na szczęście jest dostępny na stronie. Oprócz tego mam jeszcze kodyfikator PZM (a co tam hehe) i kilka map które jak nam się wydawało mogą się przydać – nie przydały się.
Teraz oczekiwanie na start. Minuty dłużą się niemiłosiernie. W końcu nasza kolej. Ruszamy. Itinerer jaki dostajemy wygląda wbrew pozorom dość normalnie. Wprawdzie jest trochę zmiksowany ale co tam…trzeba ruszać.
Powiem szczerze że obawialiśmy się takiego rodzinnego rajdowania z jednego powodu – możliwości braku komunikacji lub też ze zbyt gwałtownego jej przebiegu. Ale wbrew pozorom pomimo pierwszego PKP’a na którego pomimo komendy mojej pilotki (to ja jestem fizyczny czyli kierowca a Karolina to umysłowy – pilot) pojechałem prosto – no bo po co skręcać w ślepą uliczkę ? Była „runda karna” i od tego miejsca co powiedziała mi moja pilotka było święte.
Dalsza część rajdu przebiegała w miarę dobrze. Zdawaliśmy sobie sprawę że pewnie nie wszystko poszło nam tak jak przewidział organizator, ale zasadniczo im dłużej jechaliśmy tym bardziej byliśmy z siebie zadowoleni. Mnie wprawdzie popsuł trochę humor moment zawalenia próby sprawnościowej – na sucho wychodziło wszystko prawie perfekcyjnie, a tu od razu źle wjechałem w pierwszy wiraż a potem to już lawinowo. Nie pomógł nawet nocny trening na mosińskim rynku. Pocieszam się że z załóg które dostały za próbę tzw „taryfę” ja byłem najlepszy  No bo co … zawsze trzeba szukać pozytywów.
Jednak humorek poprawiał mi się z każdym zaliczonym PKP czy zadaniem…ważne że jedziemy do przodu i się nie gubimy za bardzo. No i cieszymy się jak dzieci po tym jak nie możemy się w kilku miejscach odnaleźć by za chwilę się cofnąć, pojechać raz jeszcze i … i jest właściwa droga !
No i najważniejsze – komunikacja pilot – kierowca działa bez zarzutu.
Nie będę opisywał całego rajdu…każdy kto w nim jechał wie jak było i że dzięki Komandorowi nie było wcale łatwo. Ale warto było. Sprawdziliśmy się jako załoga. Dojechaliśmy na metę bez skracania trasy. Zmieściliśmy się w czasie. Radość troszkę zmąciła moja porażka w próbie zręcznościowej i nieuwaga przy przepisywaniu itinerera na czysto…ale cóż – uczymy się na błędach. Szkoda że na własnych .
Z niecierpliwością oczekiwaliśmy na wyniki…wprawdzie dalej sobie wmawialiśmy że ostatnie miejsce i tak będzie ok., ale chyba oboje liczyliśmy na więcej…Obiadek. Liczenie punktów. Idziemy na trawkę troszkę się odstresować…teraz dopiero czujemy zmęczenie – ja fizyczne (wiadomo – pracownik fizyczny hehe) a Karola psychiczne…teraz wychodzi ciągła uwaga i skupienie.
W końcu są wyniki i poprawne rozwiązania…oglądamy je w skupieniu. Okazuje się że na następny rajd bierzemy też linijkę, bo nie każda trasa którą jedzie się szybciej okazuje się najkrótszą…ale to wychodzi dopiero po obejrzeniu wzorcowych map i tras przejazdów. Teraz wyniki…podchodzimy dość niepewnie. Zgodnie z zaleceniem znalezionym w necie szukamy się od dołu tabeli. Nie jesteśmy ostatni !!! Wyżej, wyżej….jest – pozycja 16. Na 24 startujących dla nas to sukces. Jest super.
Teraz już tylko rozdanie nagród i do domku.
Jedno już wiemy – w następnym rajdzie też startujemy.

Karola i Kuba


Ostatnio zmieniony przez kubas dnia Pon 9:29, 25 Maj 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mario1975monza
Klubowicz


Dołączył: 15 Sty 2009
Posty: 385
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Złoczew (Łódzkie)
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:55, 25 Maj 2009    Temat postu:

Karola i Kuba gratuluje odwagi bo jak by nie bylo to pierwszy raz w rajdzie pozycja nie najgorsza jak na pierwszy przejazd , teraz widac ze rosna nastepcy Kubicy nie wiem czy ta pasja jest zarazliwa jak grypa Very Happy Very Happy Very Happy ale zawsze warto zarazic innych Very Happy Very Happy Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kubas
Klubowicz


Dołączył: 09 Lip 2008
Posty: 818
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Mosina
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 8:37, 26 Maj 2009    Temat postu:

oj wierz mi ... zaraźliwe cholerstwo jest że hej Smile ... my już myślimy o kolejnych rajdach w naszej okolicy a szczególnie szykujemy się na rajd nocny - to będzie coś !!! tylko moją fiestkę muszę doposażyć w dodatkowe oświetlenie Smile

zapraszam na naszą automobilkubową mosinską stronę gdzie są relacje i zdjęcia Smile nie tylko z tego rajdu [link widoczny dla zalogowanych]

mario1975monza - pozycja nas naprawdę miło zaskoczyła - widzieliśmy się raczej na szarym końcu a tu poszło o wiele lepiej...choć wiadomo - apetyt rośnie w miarę jedzenia Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FORD WINDSTAR KLUB Strona Główna -> OffTopic Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin